Raz jeszcze o liniach WN w obliczu nowych zagrożeń
Przyziemna część słupa Y25ML6+10, stan w trakcie nieprawidłowego demontażu, fot. Z. Kończak
Dwa lata temu wskazywałem na łamach „elektro.info” [1], że widoczne gołym okiem wady linii WN mogą prowadzić do awarii. Nie przypuszczałem wtedy, że obrazy zniszczeń ukraińskich stacji i linii przesyłowych mogą tak drastycznie nawiązać do tego tematu, stając się kolejną przestrogą. Widok połamanych słupów, rozbitych izolatorów i pozrywanych przewodów jest mi dobrze znany, bo przed laty usuwałem wiele awarii linii 110 i 220 kV. To właśnie stąd dokładnie wiem, dlaczego awarie powstają oraz czego potrzeba, by je bezpiecznie i szybko naprawiać.
Zobacz także
mgr inż. Zbigniew Kończak Monitorowanie linii wysokiego napięcia
Coraz częściej na nowo budowanych i remontowanych liniach wysokich napięć daje się zauważyć widoczne gołym okiem błędy wykonania. Również takie błędy, które mogą doprowadzić do samoczynnego wyłączenia...
Coraz częściej na nowo budowanych i remontowanych liniach wysokich napięć daje się zauważyć widoczne gołym okiem błędy wykonania. Również takie błędy, które mogą doprowadzić do samoczynnego wyłączenia linii nawet bez zaistnienia warunków ponadnormatywnych. Skutki awarii linii mogą być katastrofalne – wystarczy przypomnieć, że właśnie w wyniku wyłączeń linii Szczecin i okolice w 2008 r. były przez kilka godzin całkowicie pozbawione energii elektrycznej, mimo dwóch elektrowni na terenie miasta.
dr inż. Aleksander Lisowiec, mgr inż. Jerzy Chudorliński Konwertery jako narzędzie stabilizacji sieci elektroenergetycznej
W artykule opisano rolę konwerterów stabilizujących sieć elektroenergetyczną, tzw. GFM (ang. Grid ForMing Converters), w transformacji energetycznej polegającej na przejściu od sieci z dominującym udziałem...
W artykule opisano rolę konwerterów stabilizujących sieć elektroenergetyczną, tzw. GFM (ang. Grid ForMing Converters), w transformacji energetycznej polegającej na przejściu od sieci z dominującym udziałem generatorów napędzanych paliwami kopalnymi do sieci z wyłącznym lub dominującym udziałem źródeł odnawialnych. Przedstawiono podstawowe cechy konwerterów GFM oraz różnice między konwerterami GFM a konwerterami GFL (ang. Grid FoLlowing Converters) – te ostatnie były powszechnie i nadal są stosowane...
dr hab. inż. Sławomir Bielecki, Dominik Krasnodębski Usługi elastyczności w sieciach dystrybucyjnych – wdrożenie w Polsce
Usługi elastyczności to działania podejmowane przez użytkowników systemu (wytwórców, odbiorców, magazynów energii) lub agregatorów, świadczone na rzecz OSD, w celu zapewnienia bezpieczeństwa i zwiększenia...
Usługi elastyczności to działania podejmowane przez użytkowników systemu (wytwórców, odbiorców, magazynów energii) lub agregatorów, świadczone na rzecz OSD, w celu zapewnienia bezpieczeństwa i zwiększenia efektywności rozwoju systemu dystrybucyjnego, w tym w szczególności do zarządzania ograniczeniami sieciowymi. Zakres ten nie obejmuje koordynowanej sieci 110 kV. Rynek usług elastyczności ma więc charakter lokalny i dotyczy sieci dystrybucyjnych. Definicja usług elastyczności znajduje się w Prawie...
StreszczenieArtykuł dotyczy informowania wykonawców o ujętej w projekcie technologii montażu/demontażu elementów linii WN i NN. Umiejscawia informacje technologiczne w wypracowanej w ub. wieku metodyce projektowania, budowy i usuwania awarii linii WN i NN. Przedstawia stan umieszczania informacji technologicznych w obecnym sposobie projektowania i budowy tych linii. Wskazuje niektóre uwarunkowania i konsekwencje zaistniałych zmian w dostępie do informacji technologicznych. |
Uważam, że wszystko, co się wiąże z uszkodzeniami linii WN i NN, jest obecnie ważne tak bardzo jak nigdy przedtem. Myślę też, że o tych zagadnieniach trzeba głośno mówić, a ponadto – w obliczu potencjalnych awarii – należy wskazywać, czego obecnie brakuje infrastrukturze krytycznej, jaką niewątpliwie są linie elektroenergetyczne.
Na wstępie zauważmy, że linie WN i NN są budowane w normalnych warunkach atmosferycznych, a ulegają uszkodzeniom w czasie ekstremalnych, ponadnormatywnych zjawisk przyrodniczych i właśnie w takich warunkach trzeba je naprawiać! Naprawiać, gdy wszystkie pojazdy grzęzną, gdy wiatr lub oblodzenie uniemożliwiają pracę monterom, gdy obuwie oklejają bryły błota, a deszcz moczy wszystko. Tego nie da się pojąć, siedząc za biurkiem, trzeba tego doświadczyć.
W czasie budowy linii, w normalnych warunkach atmosferycznych, naprężenia przewodów są mniejsze od obliczeniowych, stąd słupy są istotnie mniej obciążone. Mamy do czynienia z dodatkowym zapasem wytrzymałości konstrukcji, co najczęściej wystarcza do bezpiecznej pracy. Natomiast w warunkach pogodowych, które spowodowały awarię, monterom przychodzi pracować na granicy wytrzymałości słupów, a wtedy szczegółowa informacja m.in. o możliwej reakcji konstrukcji na wszelkie odmienne, niestandardowe obciążenia staje się niezbędna, a praca bez tej wiedzy skrajnie ryzykowna.
Ponieważ wypowiedź w formie artykułu jest limitowana objętościowo, stąd ograniczam tematykę podobnie jak w [1], czyli do projektowania, i tak jak w [1] rozpoczynam od przykładu. Dziewięć lat temu, wizytując montaż przewodów na jednym z placów budowy linii NN, spostrzegłem opodal próbę rozkręcania konstrukcji słupa kratowego Y25ML6+10. Widoczny brak doświadczenia monterów skłonił mnie do natychmiastowej interwencji u ich przełożonego. Nie zdążyłem, doszło do wypadku. Niefortunnemu demontażowi podlegała część przyziemna słupa o rozstawie 10,3x10,3 m widoczna na fotografii 1. (stan w dniu zdarzenia, po wypadku), stojąca, lecz zestawiona już z fundamentów.
Fot. 1. Przyziemna część słupa Y25ML6+10, stan – w trakcie nieprawidłowego demontażu. Widoczne na pierwszym planie wyboczenia i ugięcia zakratowania zaistniały awaryjnie wskutek wadliwego rozkręcania, fot. Z. Kończak
Ustawienie tej konstrukcji przestrzennej bezpośrednio na nierównym gruncie przeformowało naprężenia w prętach (kątownikach). Trzeba odpowiedniego sprzętu, narzędzi pomocniczych, właściwych metod pracy i doświadczenia, by odkręcana nakrętka nie odskoczyła, a za nią odprężający się kątownik. W opisywanym zdarzeniu zabrakło tego wszystkiego – poza nieprawdopodobnym szczęściem. Nieumiejętne uwolnienie kątownika skończyło się tylko rozcięciem skóry na czole montera aż do samej kości, zabrakło milimetra do „trepanacji”... Demontaż dokończyła profesjonalna, należycie wyposażona brygada. Analiza zdarzenia ujawniła wówczas, że zarówno monterzy, jak i ich przełożeni z pierwszej firmy nie znali instrukcji montażu/demontażu. Co więcej: nie wiedzieli, że takie instrukcje dla demontowanego słupa w ogóle istniały. De facto nie mieli więc pojęcia, jak bezpiecznie tę pracę wykonać.
Zobaczmy zatem, o co chodzi z tymi instrukcjami, kto je tworzył, a przede wszystkim, dlaczego teraz ich się nie spotyka.
W [1] zawarłem tezę, że wszelkie projekty słupów, a w szczególności te wykonywane dla nowych konstrukcji przewodów fazowych oraz odgromowych, powinny trafiać na rynek w komplecie z odpowiednią informacją o technologii montażu/demontażu zarówno samych słupów, jak i przewodów.
Aby jak najlepiej wprowadzić czytelnika w wątek kompletności projektowania, posłużę się przykładem powszechnie znanym – szafą z IKEA. Nie uszkodzimy jej ani siebie podczas składania, jeśli postąpimy ściśle i kolejno według załączonej ulotki. Wraz z meblem otrzymujemy też informację o użytkowaniu, o dopuszczalnym obciążeniu i poprawnej eksploatacji, a nawet wskazówkę, by mebel przykręcić do ściany i jak tego dokonać. Również jak go rozmontować, bo rozkręcenie szafy bez jej uszkodzenia stanowi nie lada wyzwanie. Uważamy przy tym za oczywiste, że poinformowanie użytkownika o sposobie złożenia i dalszego postępowania jest obowiązkiem projektanta i konstruktora mebla, bo przecież projekt i konstrukcja poza aspektami materiałowo-wytrzymałościowymi muszą obejmować wszelkie kwestie montażowe i użytkowe.
Wydaje się, że to zagadnienie jest powszechnie zrozumiałe, a pisanie o nim to strata czasu i papieru. Jednak odnosząc obecne projektowanie, montaż i korzystanie ze słupów linii wysokiego napięcia do przykładowej szafy z IKEA, można zauważyć, że dzisiejszym słupom brakuje stosownych informacji o technologii montażu.
Aby nie być gołosłownym: według stanu na 15.10.2022 r. na stronie PSE znajdowało się 137 dokumentów dotyczących linii elektroenergetycznych; tzw. standardowych specyfikacji technicznych. W tej liczbie trzy dokumenty dotyczyły projektowania słupów linii 400 kV; dwa już nieobowiązujące. I tylko starszy z nieobowiązujących1 zawiera na s. 22 informację, że: „Wszystkie słupy projektowane są na specjalne obciążenia montażowe, stosownie do technologii ich montażu i naciągu przewodów. Słupy są projektowane również z uwzględnieniem obciążeń występujących w związku z utrzymaniem linii”. Jednak jakichkolwiek odsyłaczy do ww. technologii brak, odrębnych dokumentów na temat technologii montażu i naciągu przewodów też nie udało się tam odnaleźć. Tak więc właściwie nie wiadomo, którą z technologii mógł założyć projektant, które z montażowych/demontażowych obciążeń przyjął do projektowania i z kim to zweryfikował.
Sygnalizowany brak nie zaistniał nagle, to długa historia rozciągająca się od przemiany ustrojowej poprzez powstanie PSE, wejście w życie ustawy Prawo zamówień publicznych (dalej Pzp), upowszechnienie komputerowego projektowania konstrukcji wsporczych, po, uogólniając, zaistnienie normy „europejskiej” PN-EN-50341.
Przed zmianą ustrojową linie elektroenergetyczne WN i NN obsługiwały trzy „trybiki”: biura studiów i projektów, wielozakładowe przedsiębiorstwo wykonawcze oraz zmienny w nazwie Zarząd Energetyki. Ta struktura była od początku zorganizowana w taki sposób, że projektowania m.in. słupów, podobnie jak opracowań instrukcji montażowych, nie finansowały przedsiębiorstwa budowlano-montażowe, lecz Zarząd, czyli środki na te cele nie pochodziły z wynagrodzeń za działalność statutową firm wykonawczych. Zwracam na to uwagę, dlatego że powstała w 1990 r. spółka PSE nie przejęła finansowania m.in. opracowań instrukcji montażowych, wychodząc z założenia, że to domena wykonawców. Ci zaś, rywalizując w przetargach, gdzie jedynym kryterium była cena, nie kwapili się do przejęcia tych obciążeń. Zresztą, skoro nigdy wcześniej kosztów ich powstania nie ponosili, to uwzględnienie ich uczyniłoby ofertę droższą. Jednocześnie inwestorzy, zamawiając wybudowanie wraz z projektem, nie oczekiwali wykonania dodatkowych opracowań, wychodząc zapewne z założenia, że metody pracy to sprawa wykonawcy. Dopowiem tu oczywistość – obecnie uczestniczące w przetargach firmy wykonawcze nie dzielą się doświadczeniem z konkurentami, bo to by było wbrew ich interesom. To niektóre z przyczyn, dlaczego obecnie nie ma instrukcji montażowych nowo projektowanych słupów, tj. brak opracowań z założenia przedstawiających poprawną, a przede wszystkim bezpieczną pracę.
W [1] pokrótce opisałem, jak i dlaczego współautorzy instrukcji, Energoprojekt Kraków oraz Energoprojekt Poznań, zostali po przemianie ustrojowej sprowadzeni z pozycji wiodących w kraju jednostek studialno-projektowych3 do poziomu przeciętnych zespołów projektowych. Wskazałem, że w efekcie stosowania ustawy Pzp oba te biura zostały zmuszone do bezpowrotnego roztrwonienia wypracowanego przez lata potencjału studialnego, jakim była zespołowa wiedza i doświadczenie najwybitniejszych w skali kraju fachowców [2]. Przy wdrażaniu zasad stosowania ustawy Pzp do projektowania linii WN i NN umknęło bowiem animatorom, m.in. to, że dla infrastruktury krytycznej niezbędne są ośrodki wiodące – autorytety techniczne w tej branży.
Po latach funkcjonowania takiego nowego porządku widzimy m.in., że przetargowe wymagania inwestorów są niepełne, linie elektroenergetyczne WN są niekompletnie projektowane, ich rzetelna weryfikacja nie domaga, a od 2 września 2004 r.4 nie opracowano należytych specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych dla całości branży. Tak się obecnie prezentuje ten fragment infrastruktury krytycznej.
Przyjrzyjmy się umiejscowieniu powstawania instrukcji w poprzednim procesie realizacji linii, bo to kluczowy wyróżnik.
Zaprojektowanie słupów linii WN wg norm PN-E-05100-1:1998, PN-75/E-05100, PN-67/E-05100, PN-62/E-05100, PN-58/E-05100, PN/E-101/48 wymagało wskazania szeregu sił statycznych pochodzących od przewodów, wiatru i sadzi/oblodzenia. Normy nie określały obciążeń montażowych działających na słupy, a powstających w trakcie ich skręcania i stawiania, szczególnie obrotowego, oraz nie uwzględniały efektów obciążeń wynikających z technologii montażu przewodów.5 Ten problem do końca lat 80. ubiegłego wieku rozwiązywało ówczesne wielozakładowe przedsiębiorstwo budowlano-montażowe, nadzorowane wtedy na równi z wiodącymi biurami studialno-projektowymi przez właściwy resort koordynujący działania wymienionych tu jednostek. Stosowane wówczas wybrane przewody stalowo-aluminiowe i odpowiednie do nich serie słupów pozwalały na sprowadzenie obciążeń montażowych do formy instrukcji obowiązujących przy budowie/demontażu linii. Instrukcje te były w praktyce uzupełniane dodatkowymi, niespisanymi zasadami prowadzenia robót, stanowiącymi nieformalny zasób wiedzy, znany wyłącznie kierownikom budów oraz brygadzistom zakładów budowy sieci z grupy Elbud, i jako taki niepodlegający rozpowszechnianiu.
W latach 70. i 80. ubiegłego wieku dopracowano6 katalogi słupów „typowych”, przygotowanych do rozwieszania jednego typu przewodów: stalowo-aluminiowych, o przekrojach odpowiednich do napięcia i funkcji (fazowe/odgromowe). Jednolite w skali kraju informacje o technologii montażu/demontażu słupów i przewodów dotyczyły przyjętych do stosowania przez resort przewodów i skatalogowanych słupów. Ponieważ poza grupą Elbud na rynku linii WN/NN zaczęły pojawiać się inne firmy wykonawcze, stąd w katalogach serii słupów zapoczątkowano wprowadzanie informacji o wytycznych co do montażu, wskazujących, że: „wszelkie prace budowlano-montażowe należy wykonywać zgodnie z instrukcjami opracowanymi przez PBE Elbud” (fot. 2., Album KRT-075 „Elementy linii 110 kV na zunifikowanych słupach stalowch B2”, wydanie II, Kraków 1977, s. 19/74 pkt 7.3.)
Na wybranym przykładzie zobaczmy, jak wykonywano wspomniane instrukcje. Norma PN-75/E-05100 w punkcie 7.2.8a stanowi, że poprzecznik słupa odporowego i odporowo-narożnego należy liczyć na całkowity jednostronny naciąg zawieszonych przewodów. Naciąg obliczeniowy należało przyjmować dla temperatury otoczenia –25°C. Projektanci w ówczesnych albumach serii słupów zamieszczali informację, że z uwagi na przeciwdziałanie skutkom pełzania przewodów należy w czasie montażu nowych przewodów fazowych AFL stosować zmniejszenie zwisów (przeprężenie), odmierzając je dla temperatury o 20°C niższej od temperatury, przy której następuje pomiar zwisów i wpinanie przewodów (fot. 3., Album KRT-075 „Elementy linii 110 kV na zunifikowanych słupach stalowch B2”, wydanie II, Kraków 1977, s. 12/74 pkt 2.8.).
Fot. 3. KRT-75 pkt 2.8. Wymóg montażowego przeprężania jako przeciwdziałanie skutkom pełzania przewodów. Wykonanie przeprężenia opisywały instrukcje montażu i dokumentacja projektowa, fot. Z. Kończak
Stąd instrukcje montażu przewodów zabraniały regulacji zwisów i wpinania przewodów przy temperaturze otoczenia równej –5°C i niższej. Postawienie takiego warunku instruktażowego gwarantowało, że na poprzecznik słupa nie będzie podana siła równa obliczeniowej ani większa, a przewód nie będzie poddany naprężeniu większemu od dopuszczalnego normalnego. Inaczej mówiąc, że nie zaistnieje zagrożenie dla przewodów, konstrukcji i monterów pracujących na tym poprzeczniku.
Jednocześnie warunek ten sygnalizował, z jakimi ograniczeniami należy się liczyć przy usuwaniu awarii, choć istniejące instrukcje wprost o tym nie wspominały. Przy temperaturze otoczenia równej –5°C i niższej, przy silnym wietrze bądź w innych ekstremalnych warunkach, na prowadzenie robót przy usuwaniu awarii decydowano się indywidualnie, w zależności od doświadczenia brygady i dostępnego sprzętu. Znam to z autopsji: z uwagi na bardzo silny, porywisty wiatr wiejący prostopadle do linii przez kilka dni wstrzymywałem przystąpienie do zabezpieczenia miejsca awarii linii 220 kV przed jej rozszerzeniem. Przewody parte wiatrem odchylały się wraz z izolacją przelotową tak bardzo, że monter z pionowo wiszącej drabinki ich nie sięgał, a dociągnięcie montera wraz z drabinką do przewodu skutkowałoby dodatkowym obciążeniem poprzecznika. Trzeba było czekać, bo większy poryw wiatru w czasie próby odciągania mógł przecież złamać poprzecznik, na którym wisiała drabinka z monterem.
Wracając do tematu instrukcji, zauważmy na marginesie, że ówczesny język norm, albumów, tabel zwisów/naprężeń i samych instrukcji był spójny, jednoznaczny i przystępny, nad czym zespołowo pracowali praktycy, wybitni projektanci, na bieżąco współpracujący z najbardziej doświadczonymi resortowymi wykonawcami.
Reasumując, opracowanie instrukcji montażu opierało się na znajomości norm, zasad projektowania, informacji projektowych zawieranych w albumach, lecz przede wszystkim opierało się na bieżąco walidowanym7, zespołowym wypracowaniu technologii robót, gdzie zespół tworzyli projektanci i zakłady budowy sieci, a całość nadzorował organ nadrzędny.
W konsekwencji przemian ustrojowych i zmian prawa obecnie na rynku funkcjonuje wiele firm budowlano-montażowych konkurujących według zasad ustawy Prawo zamówień publicznych i wymagań podmiotów zamawiających. Również słupy, teraz projektowane „komputerowo” według norm europejskich, wygrywają najniższą ceną; oczywiście spełniają warunki testowe, lecz nic nie wiadomo o ich odpowiedzi na jednoczesne obciążenia technologiczno-montażowe. A z przytoczonych przykładów wiemy już, że nowo projektowane słupy, a w szczególności nowe konstrukcje przewodów fazowych oraz odgromowych, powinny trafiać na rynek w komplecie z odpowiednią informacją o technologii montażu i z informacją o sposobie realizowania założeń projektowych zadanych projektantom – konstruktorom.
Zauważmy raz jeszcze, że dziś w postępowaniach przetargowych o szczegółową znajomość zasad montażu/demontażu nikt nie pyta, wymagając w zamian, by firmy wykonawcze miały „doświadczenie”. Czy enigmatyczne „doświadczenie” firmy działającej np. zaledwie kilka lat i tylko przy budowie nowych linii jest równoważne wiedzy zdobytej przez dziesiątki lat bieżącej walidacji (obejmującej awarie)7, realizowanej przy ścisłej współpracy z projektantami? Brak dążenia podmiotów zamawiających do posiadania informacji o technologii montażu skutkował i skutkuje brakiem popytu na opracowanie nietanich i niełatwych w wykonaniu instrukcji montażowych, wymagających ścisłej roboczej współpracy autorskiej wykonawców z projektantami każdej konkretnej serii słupów (a obecnie jest tych serii bardzo wiele, typów przewodów też). Stąd obecnie na rynku nie ma ww. instrukcji dla nowo projektowanych słupów. Z tego samego powodu brak kompletnych branżowych specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych. Trudno wskazać kto i na czyje zlecenie miałby dzisiaj te specyfikacje oraz instrukcje opracować i systematycznie aktualizować. Faktem jest, że inwestorzy tego nie zamawiają. Więc instrukcji nie posiadają i w razie awarii nie będą mieli czego udostępnić losowym wykonawcom.
Doprecyzowując, obecnie mamy do czynienia ze słupami projektowanymi cyfrowo w sposób bardzo ściśle odpowiadający oczekiwaniom inwestora, w szczególności założonym przez niego przewodom i izolacji oraz wykonaniem zbliżeń i skrzyżowań. To dobrze, bo konstrukcja jest najtańsza, ale strefą niewiedzy pozostaje odpowiedź słupa na czynności montażowe8. Odnośnie czynności montażowych – chodzi tu głównie o prace na słupach ograniczających sekcje odciągowe, a dokładniej o stabilizację konstrukcji tych słupów na etapie jednostronnego wpinania/wypinania przewodów każdej kolejnej fazy w taki sposób, by regulacja zwisów przewodów wpinanych drugostronnie mogła być zrealizowana bezbłędnie, nie wpływając przy tym na zawieszone już przewody. Praktyka monterska obejmuje niejedną metodę stabilizacji, lecz każda z nich dodatkowo obciąża poprzecznik. Technologia montażu/demontażu przewodów musi być zatem ściśle powiązana z właściwościami słupów, szczególnie z ich reakcją na kolejne obciążanie/odciążanie poszczególnymi przewodami/wiązkami przewodów, co ma miejsce w trakcie każdego montażu/demontażu. Artykuł [1] przedstawia efekty braku tej wiedzy.
Należy sobie uświadomić, że niewykonanie przez projektanta przedmiotowych instrukcji montażu/demontażu na etapie projektowania konstrukcji słupa nie tylko utrudnia budowanie, ale okaże się krytycznym brakiem, gdy przyjdzie zrealizować demontaż, szczególnie ten pilny, awaryjny, w skrajnych warunkach atmosferycznych. Nie można również wykluczyć, że redagowanie instrukcji wpłynęłoby na korektę projektu słupa, szczególnie po konsultacjach technologicznych z firmami montażowymi.
Sytuację niewątpliwie poprawiłaby rzetelna weryfikacja projektów, obligująca projektantów do zapełnienia luki, jaką jest brak stosownych instrukcji. Dlaczego więc tak się nie dzieje? Jedną z wielu odpowiedzi znajdziemy w szczegółach zamówień formułowanych przez inwestorów (zamawiających) – nikt weryfikacji ponadustawowej9 prawdopodobnie nie może od oferentów wymagać. Ponadto byłoby dużo drożej. Tak więc weryfikatorem jest najczęściej kolega projektanta, pracujący w biurze projektowym wykonującym projekt. Zamawiający nie powierza weryfikacji odrębnej jednostce projektowej, choć przez jakiś czas takie postępowanie wobec niektórych projektów praktykowało PSE.
Wydaje się oczywiste, że w przypadku infrastruktury krytycznej wszechstronną weryfikację projektu powinna wykonywać wyspecjalizowana w tym, najbardziej doświadczona jednostka studialno-projektowa, wiodąca w branży. Ale takiej już nie ma2! Ten fakt poraża.
Zastanówmy się przez chwilę, czy dziś jest możliwe, by po latach niebytu taką jednostkę odtworzyć. Oczywistą barierą wydaje się finansowanie, bo chodzi tu o znaczne koszty. Ale paradoksalnie to nie pieniądze będą faktyczną przeszkodą. Wiodąca jednostka studialno-projektowa musi bowiem w swoim gronie mieć niekwestionowane autorytety na miarę Leszka Martiniego [2] czy Mieczysława Rzaniaka10, a takie osobowości są dziś niespotykane. Tacy jak oni już odeszli, w żalu, że ich wiedzy i doświadczenia nie przejęto. A nowi nagle nie zaistnieją, bo poza predyspozycjami potrzebne są lata pogłębiania wiedzy, praktyki i ścisłej współpracy z wykonawstwem.
Fot. 4. Strona tytułowa pionierskiego w Polsce opracowania autorstwa Mieczysława Rzaniaka (dotyczy przypisu nr 10), fot. Z. Kończak
Z punktu widzenia stanu linii WN i NN szczęśliwie ostatnio nic ponad upały się nie zdarza. Nie znaczy to jednak, że nie zaznamy już sadzi, oblodzeń, wichur czy burz. Sparafrazuję tu porzekadło „Kto chce pokoju, niech szykuje się na wojnę”, mówiąc: kto chce mieć nieprzerwanie energię elektryczną, niech szykuje się na usuwanie awarii linii NN i WN11. A należytym orężem do tego jest odpowiednie wyposażenie, niezbędne umiejętności – koniecznie doskonalone poligonowo – poparte wiedzą i znajomością uwarunkowań. Tymi uwarunkowaniami są ograniczenia nośności słupów i dostosowane do tych ograniczeń technologie naprawcze. Tego wszystkiego na poczekaniu się ani nie nauczy ani nie wymyśli.
Pisałem ten artykuł z myślą o monterach, którym przyjdzie usuwać awarie linii – to dla nich zwracam uwagę na opisane tu braki. Dopowiadam, że ująłem tylko część zagadnienia, na dodatek pobieżnie.
Podsumowanie i wnioski koreferenta
Poawaryjna naprawa i odbudowa sieci WN i NN odbywa się zawsze w trudnych okolicznościach spowodowanych m.in. warunkami atmosferycznymi (sadź i oblodzenie, wiatr, temperatura), możliwościami pilnej dostawy atestowanych elementów (konstrukcje, przewody, przewodowy osprzęt naprawczy, izolatory wraz z osprzętem, transformatory, aparatura), dostępnością wysokospecjalistycznego sprzętu i oprzyrządowania, dyspozycyjnością profesjonalnych brygad monterskich znających bardzo dobrze technologię robót.
Dlatego dzisiaj, kiedy dochodzą nowe, realne zagrożenia uszkodzenia elementów infrastruktury krajowego systemu elektroenergetycznego, np. aktami sabotażu, czy wręcz jego zniszczenia na skutek działań wojennych za naszą wschodnią granicą – sprawa minimalizowania skutków potencjalnych awarii linii i stacji systemowych (NN, NN/WN) oraz dystrybucyjnych (WN, WN/SN) nabrała szczególnego znaczenia.
Czy obecne biura projektowe, zakłady budowlano-montażowe i zarządzający siecią 110–750 kV są na to przygotowani?
Przypisy:
- https://www.pse.pl/dokumenty zakładka „standardy sieci przesyłowej”; zakładka „linie elektroenergetyczne”; plik p.t.: „Załącznik 10. Linia napowietrzna 400 kV – Projektowanie słupów linii na podstawie norm europejskich” 8701 kB (1.04.2012 – 1.09.2014).
- Biuro studiów i projektów linii i stacji 110–750 kV, wiodące w Polsce przez 70 lat, w 2021 r. przestało istnieć.
- Przypis koreferenta: Energoprojekt Kraków był m.in. organizatorem wielu konferencji naukowo-technicznych nt. projektowania, budowy i eksploatacji linii i stacji elektroenergetycznych (fot. 5.), na których prezentowali, w formie referatów, swoje doświadczenia praktyczne przedstawiciele ówczesnych okręgów energetycznych i zakładów energetycznych z całej Polski, przedstawiciele wykonawców z grupy ELBUD i producentów takich jak BELOS czy ZAPEL-Boguchwała, projektanci Energoprojektu Kraków i Energoprojektu Poznań oraz naukowcy z wyższych uczelni i instytutów (AGH, Politechnika Śląska, Politechnika Krakowska, Politechnika Wrocławska, Wojskowa Akademia Techniczna, Instytut Energetyki, Instytut Elektrotechniki, Instytut Techniki Budowlanej). Ta forma wymiany doświadczeń cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem, a nade wszystko była źródłem cennych wskazówek dla projektantów, wykonawców i zarządzających systemem elektroenergetycznym.
- Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie szczegółowego zakresu i formy dokumentacji projektowej, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych oraz programu funkcjonalno-użytkowego (pierwotnie: Dz.U. 2004 nr 202 poz. 2072; obowiązujące: Dz.U. 2021 poz. 2454): §12 „Specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robót budowlanych stanowią opracowania zawierające w szczególności zbiory wymagań, które są niezbędne do określenia standardu i jakości wykonania robót, w zakresie sposobu wykonania robót budowlanych, właściwości wyrobów budowlanych oraz oceny prawidłowości wykonania poszczególnych robót” (wyróżnienia autora).
- Pierwsze takie zapisy zawierała dopiero norma PN-75/E-05100; później je zredukowano.
- Wykonawcą było BSiPE Energoprojekt Kraków, biuro wiodące w projektowaniu linii 110–750kV – autor wszystkich ówczesnych rozwiązań typowych dla linii WN i NN.
- Energoprojekt Kraków przez 15 lat, do czasu przemiany ustrojowej, systematycznie wykonywał coroczne raporty pt. „Analizy awarii linii 110–400 kV” na podstawie danych zebranych od właścicieli linii, producentów elementów linii, wykonawców i projektantów – członków komisji poawaryjnych. Wnioski z tych analiz zawsze służyły doskonaleniu technicznych rozwiązań projektowych i doskonaleniu produkcji elementów konstrukcyjnych linii.
- Źle, bo zawieszenie innego typu przewodów bądź izolacji niż dedykowane przez SIWZ najczęściej pozostaje trwale niemożliwe, podobnie jak zmiana zwisu.
- Chodzi o wymagania określone ustawą Prawo budowlane.
- Mieczysław Rzaniak – wieloletni główny specjalista w BSiPE Energoprojekt Poznań, pracował również w Électricité de France (EDF), laureat nagród państwowych i resortowych, członek zespołu redakcyjnego nieistniejącego już Biuletynu Technicznego „Sieci Elektroenergetyczne” [1], stale w nim publikujący opracowania własne oraz te wykonane jako realizacje tzw. problemów branżowych, autor m.in. opracowania (synopsisu) pt. „Problematyka Przesyłu Energii Elektrycznej Prądem Stałym Na Wysokim Napięciu” Poznań, sierpień 1993 (s. 358; literatura to 177 źródeł, osobiście studiowanych przez autora w oryginale po rosyjsku, francusku, niemiecku, angielsku, wszystko w czasach przedinternetowych).
- Energoprojekt Kraków oraz Energoprojekt Poznań w ramach prac specjalnego znaczenia (tzw. projekty na czas „W”) wykonały pakiety dokumentacji technicznej elementów konstrukcyjnych do szybkiej, poawaryjnej odbudowy linii i stacji, również opracowały dokumentację budowy tzw. stacji przewoźnych (szybkoustawialnych). ZBSE Elbud Poznań na podstawie dokumentacji Energoprojektu Poznań opracowanej w ramach ww. prac, po wcześniejszym przygotowaniu i zmagazynowaniu wszystkich elementów, w dwa dni zwiózł i zmontował w całości oraz uruchomił pod Trzcianką tzw. „tymczasowy GPZ 110/15kV Biała”, pracujący tam następnie ponad 20 lat. Prototypowe elementy i rozwiązania konstrukcyjne, (typowe oraz „specjalnego znaczenia”) takie jak wiązki czteroprzewodowe dla linii 750kV, fundamenty płytowe, słupy iglicowe, oszynowanie rurowe rozdzielni, poprzeczniki izolatorowe z tworzyw sztucznych, również specjalistyczne narzędzia, jak np. podesty montażowe, wózki przewodowe, maszyny naciągowe typu TESMEC, testowane były na poligonie nieistniejącego już Ośrodka Szkoleniowo-Doświadczalnego ELBUD w Liszkach koło Krakowa. To na tym poligonie szkolono pracowników brygad montażowych wszystkich zakładów budowy sieci z grupy ELBUD, wdrażając szczegółowe instrukcje technologii montażu wszystkich asortymentów robót liniowych i stacyjnych. Instrukcje te opracowywano w Pracowni Technologicznej nieistniejącego już wielozakładowego Przedsiębiorstwa Budownictwa Elektroenergetycznego ELBUD w Krakowie, przy udziale doświadczonych projektantów obu ww. wiodących biur projektowych.
Literatura
- Z. Kończak, „Monitorowanie linii wysokiego napięcia”, „elektro.info” nr 9/2021, s. 62.
- P. Rajwa, J. Żebro, „Doc. dr hab. inż. Leszek Martini (1922–2020)”, Elektroenergetyka 6/2020, s. 296: https://stara.elektroenergetyka.pl/upload/file/2020/06/%2bMartini.pdf.








