Rzeczywistość organizacyjna i prawna usuwania awarii napowietrznych linii elektroenergetycznych WN i NN
Organizational and legal reality of repairing faults in HV and LV overhead power lines
Awaria napowietrznych linii elektroenergetycznych WN w terenie leśnym. Fot. Alterga.
Jedną z najczęstszych przyczyn awarii napowietrznych linii elektroenergetycznych (NLE) WN (110 kV) jest przewracanie się drzew porastających w pobliżu [1]. Masa opadającego drzewa, rozpędzona oddziaływaniem wiatru i przyspieszeniem ziemskim, napiera dynamicznie na przewody. Takie dodatkowe obciążenie prowadzi do przekroczenia nośności konstrukcji podtrzymujących przewody.
StreszczenieNa przykładzie informacji internetowej2) opisującej usuwanie awarii elektroenergetycznej napowietrznej jednotorowej linii 110 kV, przedstawiono wybrane niespójności ustawowej procedury likwidacji awarii napowietrznych linii elektroenergetycznych [NLE] oraz niektóre problemy organizacyjne i techniczne, proponując działania naprawcze. Cytaty merytorycznych fragmentów ww. informacji internetowej poprzedza niezbędny opis techniczny; razem są wprowadzeniem do omawianych zagadnień. |
AbstractUsing online information describing the removal of a power outage on a single-circuit 110 kV overhead power line, selected inconsistencies in the statutory procedure for the removal of power line outages [NLE] and some organizational and technical issues are presented, suggesting corrective actions. Quotes from substantive excerpts from the aforementioned online information are preceded by the necessary technical description; together, they serve as an introduction to the issues discussed. |
Najczęstszym skutkiem upadku drzewa jest ugięcie ramion słupów i skręcenie w kierunku opadającego drzewa. Gdy jednocześnie kilka drzew opada na przewody tego samego przęsła, to w podobny sposób ugina się lub łamie również trzon słupa. Gdy łamią się ramiona słupów lub słupy – w całości bądź w części – to powodują podobne uszkodzenia sąsiednich słupów, a zerwane przy tym przewody poszerzają zakres awarii, dlatego że poprzez zerwanie uwolniona zostaje w obie strony siła naprężająca je w trakcie montażu. Przewody pod wpływem tej siły też uszkadzają kolejne słupy przelotowe. To swoisty efekt domina. Skutki zawsze są poważne, a odbudowy wymaga kilka części linii: zawsze przewody, często izolatory długopniowe i ramiona, dość często całe słupy.
„Operator zgłosił się do nas z zapytaniem, czy jesteśmy w stanie w możliwie krótkim czasie usunąć awarię powstałą w wyniku złych warunków atmosferycznych w okolicy słupa nr … linii napowietrznej 110 kV (…). Po przeprowadzeniu wizji lokalnej przez pracowników terenowych, klient został poinformowany o zakresie prac, jaki należy wykonać w celu natychmiastowego przywrócenia zasilania oraz o czasie usunięcia awarii (maksymalnie 48 godzin). Dla klienta bardzo ważną rolę odgrywał czas ponownego załączenia linii pod napięcie oraz precyzyjne określenie wymaganego zakresu prac (…)”. „Załoga, pomimo trudnych warunków terenowych (bagienne tereny leśne) oraz niekorzystnych warunków atmosferycznych wykonała (…) zadanie w rekordowym czasie 36 godzin”; „W tym czasie udało nam się zmobilizować sprzęt, brygady, niezbędne materiały oraz usunąć powstałe szkody”; „Podczas awaryjnej naprawy linii napowietrznej:
- usunięto powalone drzewa z przewodów roboczych i odgromowych,
- przystąpiono do zabezpieczenia przewodów roboczych na czas wymiany stanowiska słupowego,
- wykonano demontaż uszkodzonego stanowiska słupowego,
- wykonano montaż nowego słupa (…) wraz z dostosowaniem rozstawu fundamentu do nowego słupa”.
„Powalone drzewa uszkodziły również przewody robocze i przewód OPGW3). Przewody robocze zostały naprawione poprzez zastosowanie wstawki z dedykowanymi złączami zaprasowywanymi oraz oplotów naprawczych. Przewód OPGW został wymieniony w całej sekcji o długości 3000 m. Ostatni etap prac zawierał wymianę istniejących elementów konstrukcji słupa nr4)… linii 110 kV … , które również zostały uszkodzone przez powalone drzewa”; „… [wykonawca – dop. autora] wykonał przywrócenie zasilania … (niespełna dwa dni od otrzymania zlecenia)”. „Elektromonterzy i pracownicy budowlani pracowali (…) do późnych godzin nocnych”.
Należy zwrócić uwagę na informację wykonawcy, że przedmiotowa awaria miała miejsce w „bagiennym terenie leśnym”. Załączone w internecie fotografie pokazują, że linia na tym odcinku faktycznie biegnie po terenie płaskim, a koleiny są znaczne. NLE często przecinają podmokłe tereny porośnięte lasem lub pojedynczymi drzewami pozostającymi w zbliżeniu. Tam, częściej niż gdzie indziej, drzewa – szczególnie te o płaskim systemie korzeniowym – pod presją wiatru nie ulegają złamaniu, lecz w całości przewracają się na przewody, nierzadko dociskając je do samej ziemi.
Ustawa Prawo energetyczne5) w art. 4 ust. 1 pośrednio odnosi się do awarii NLE, stanowiąc, że: „przedsiębiorstwo energetyczne zajmujące się przesyłaniem (...) energii jest obowiązane utrzymywać zdolność (...) sieci do realizacji zaopatrzenia w (...) tę energię (...) w sposób ciągły i niezawodny”, co ma odzwierciedlenie w umowach o dostarczanie energii. Czyli według tej ustawy do usuwania awarii NLE należy przystąpić niezwłocznie! Lecz NLE podlegają jednocześnie jeszcze wielu innym przepisom prawa. Wśród nich na pierwszym miejscu jest ustawa Prawo budowlane, która „normuje działalność obejmującą sprawy (...) utrzymania (...) obiektów budowlanych” oraz katastrof mających na nich miejsce6). Dokładniej: ilekroć w ustawie jest mowa o „obiekcie liniowym” – należy przez to rozumieć obiekt budowlany, którego charakterystycznym parametrem jest długość, w szczególności (...) linia i trakcja elektroenergetyczna”7). Czyli opisywana powyżej NLE jest „obiektem budowlanym” i w całości podlega przepisom tej ustawy. Referat8) formułuje taki sam wniosek, uzupełniony ponadto stwierdzeniem, że usuwanie awarii NLE powinno się odbywać według art. 73–79. Dopowiedzieć należy, że innego trybu postępowania w przypadku awarii NLE nie znajdziemy ani w tej ustawie, ani w innych. Art. 73 ust. 1 stanowi, że: „Katastrofą budowlaną jest niezamierzone, gwałtowne zniszczenie obiektu budowlanego lub jego części”. We wprowadzeniu przeczytaliśmy, że na przedmiotowej NLE gwałtownemu uszkodzeniu uległy jej części: cały słup, elementy słupów, odcinki przewodów. Stąd literalnie wynika, że zgodnie z ust. 1 mamy do czynienia z katastrofą budowlaną. Ale czytając dalej art. 73, dochodzimy do ust. 2, który w punkcie 2. stanowi, że: [nie jest katastrofą budowlaną] „uszkodzenie elementu wbudowanego w obiekt budowlany, nadającego się do naprawy lub wymiany”. Zobaczmy: słup faktycznie jest elementem wbudowanym w „obiekt liniowy”, uszkodzone fragmenty słupa tym bardziej, przewody też. I wszystkie nadają się do „naprawy lub wymiany”. Więc według ust. 2 zdarzenie, które wystąpiło na opisywanej NLE, nie jest katastrofą budowlaną. Tutaj trafiamy na pierwszy dylemat: według art. 73 ust. 1 mamy do czynienia z katastrofą budowlaną, ale według ust. 2 – nie.
Prześledźmy zatem postępowania według obu wariantów. Jeśli ma to być katastrofa, procedura musi przebiegać zgodnie z art. 74–79 i być prowadzona „przez właściwy organ nadzoru budowlanego”9), a dopiero po zakończeniu postępowania będzie wolno przystąpić do usuwania skutków awarii. Tak kończy się wariant pierwszy. Ale wykonawca nic o udziale nadzoru budowlanego nie napisał. Zatem przyjrzyjmy się drugiemu wariantowi, tj. że nie ma to być katastrofa. Już na początku pojawia się kolejny problem: od czego się zaczyna drugi wariant, czyli w jakiej definicji Prawa budowlanego zawiera się poawaryjna „naprawa lub wymiana” uszkodzonych części NLE? Na marginesie zauważmy: według cytowanego opisu wykonawca poszedł jakąś „trzecią drogą”, na skróty; po prostu NLE naprawił…
Wrócimy do omówienia tego rozwiązania, ale teraz kontynuujmy rozstrzyganie drugiego dylematu, które musi wynikać z analizy zapisów ustawy. Prawo budowlane w art. 3. definiuje tylko: budowę, roboty budowlane, przebudowę, remont; zatem wszelkie inne działalności na „obiekcie budowlanym”, również „naprawa lub wymiana” uszkodzonych elementów wbudowanych w obiekt budowlany, muszą się zawierać w tych czterech definicjach. Analizujmy art. 3: [Ilekroć w ustawie jest mowa o]: pkt. 6 „budowie – należy przez to rozumieć wykonywanie obiektu budowlanego (…), a także odbudowę, rozbudowę, nadbudowę obiektu budowlanego”; pkt. 7 „robotach budowlanych – należy przez to rozumieć budowę, a także prace polegające na przebudowie, montażu, remoncie lub rozbiórce obiektu budowlanego”; pkt. 7a „przebudowie – należy przez to rozumieć wykonywanie robót budowlanych, w wyniku których następuje zmiana parametrów użytkowych lub technicznych istniejącego obiektu budowlanego, z wyjątkiem charakterystycznych parametrów, jak: kubatura, powierzchnia zabudowy, wysokość, długość, szerokość bądź liczba kondygnacji; w przypadku dróg są dopuszczalne zmiany charakterystycznych parametrów w zakresie niewymagającym zmiany granic pasa drogowego”; pkt. 8 „remoncie – należy przez to rozumieć wykonywanie w istniejącym obiekcie budowlanym robót budowlanych polegających na odtworzeniu stanu pierwotnego, a niestanowiących bieżącej konserwacji, przy czym dopuszcza się stosowanie wyrobów budowlanych innych niż użyto w stanie pierwotnym”. Wiedząc już to wszystko, rozważmy kolejno. Nie jest to remont, dlatego że „naprawiając lub wymieniając” uszkodzone elementy wbudowane w przedmiotową NLE, nie odtworzono stanu pierwotnego, bo zabudowano inny słup, który – co tu istotne – wymagał innego rozstawu fundamentów. Nie jest to przebudowa, też z dwóch powodów: po pierwsze „dostosowano rozstaw fundamentu do nowego słupa” czyli zmieniono powierzchnię zabudowy, po drugie parametry użytkowe i techniczne istniejącego obiektu nie uległy zmianie, bo nadal jest to jednotorowa NLE o tym samym napięciu znamionowym.
W definicji „robót budowlanych” jest mowa o montażu „obiektu budowlanego” jako całości; o „naprawie lub wymianie” uszkodzonych elementów wbudowanych w „obiekt budowlany” nie ma tam mowy. W definicji „budowy” też. Czyli użytego w art. 73 ust. 2 pkt 2 pojęcia „naprawa lub wymiana” nie odnajdujemy w żadnej definicji. Spróbujmy więc inaczej. Zauważmy, że nasza „naprawa lub wymiana” tak naprawdę jest poawaryjną odbudową zniszczonego odcinka „obiektu liniowego”. Ale definicji «poawaryjnej odbudowy części „obiektu liniowego”» w art. 3 też nie ma. Zatem pozostaje przyjąć, że mamy do czynienia z budową (ad. pkt 6), skoro tylko jej definicja obejmuje pojęcie „odbudowy” ogólnie pojętego „obiektu budowlanego”; ale pewności nie ma.
„Rozstrzygnięcie” drugiego problemu obnaża problem trzeci. „Budowa” zasadniczo jest realizowana na podstawie pozwolenia, ale Prawo budowlane dopuszcza realizację niektórych „budów” na zgłoszenie; rozstrzyga art. 29. Wczytajmy się zatem w kolejne przepisy. Ust. 1 pkt 2 ppkt a) stanowi o sieciach elektroenergetycznych obejmujących napięcie znamionowe nie wyższe niż 15 kV, więc przedmiotowej NLE nie obejmuje. Ust. 2 pkt. 17a wymienia sieci elektroenergetyczne obejmujące napięcie znamionowe nie wyższe niż 1 kV, lecz tylko te na istniejącej podbudowie słupowej, więc przedmiotowej NLE też nie obejmuje. Ust. 3 i 4 stanowią o przebudowach i remontach, ale już wiemy, że prace do wykonania na przedmiotowej NLE nie zawierają się w definicjach przebudowy i remontu. Z tej analizy wynika, że – jak by nie szukać po przepisach – to według Prawa budowlanego w jego obecnym brzmieniu poawaryjna odbudowa części przedmiotowej NLE wymaga uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę. W ten sposób można rozstrzygnąć trzeci problem, ale takie postępowanie odsuwa odbudowę NLE w daleką przyszłość. Poszukajmy zatem jakiejś „trzeciej drogi” – może w końcu odnajdziemy tą, którą zrealizował wykonawca.
Na początku trzeba zauważyć, że art. 29 w ust. 6 stanowi, iż „Decyzji o pozwoleniu na budowę wymagają przedsięwzięcia, które wymagają przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko (…) zgodnie z art. 59 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko ” (Dz.U. 2024 poz. 1112). Zatem może naszą „budowę” uda się wykonać na zgłoszenie? Trzeba rozpatrzyć czwarty dylemat, najtrudniejszy w rozczytaniu.
Rozpocząć musimy od ww. art. 59, który w ust. 1 stanowi, że „przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko wymaga realizacja następujących planowanych przedsięwzięć mogących znacząco10) oddziaływać na środowisko: … pkt 2) planowanego przedsięwzięcia mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, jeżeli obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko został stwierdzony na podstawie art. 63 ust. 1”. Przy czym, uwaga: słowo „planowanych” może czytelnika istotnie zmylić, o czym będzie poniżej. Art. 63 ust. 1 stanowi, że: „Obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko dla planowanego przedsięwzięcia mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko stwierdza, w drodze postanowienia, organ właściwy do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach”, na co według art. 65 ust. 1 ma co najmniej 30 dni od dnia wszczęcia postępowania. Jeśli taki obowiązek zostanie stwierdzony, to zgodnie z art. 63 ust. 4 „organ określa jednocześnie zakres raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko”. Ale czy prace do wykonania na przedmiotowej NLE mogą potencjalnie oddziaływać na środowisko? Na to pytanie odpowiada wydane na podstawie art. 60 ww. ustawy Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko11), rozstrzygając, które przedsięwzięcia mogą znacząco oddziaływać na środowisko. Tutaj znajdujemy zaskakującą niespodziankę. Otóż par. 3 ust. 2 pkt 2 stanowi, że: „do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko zalicza się również przedsięwzięcia polegające na rozbudowie, przebudowie lub montażu realizowanego lub zrealizowanego przedsięwzięcia12) wymienionego w ust. 1”13). Zauważmy koniecznie: użyte tu określenie „zrealizowanego przedsięwzięcia” w żaden sposób nie przystaje do stosowanego w ustawie pojęcia „planowanego przedsięwzięcia”. Ale to kryterium właśnie takie jest! Widzimy, że z treści par. 3 ust. 2 pkt 2 wynika wprost, iż przedsięwzięcie będące jakimkolwiek montażem odbywającym się na zrealizowanej (czyli istniejącej) NLE o napięciu znamionowym wynoszącym nie mniej niż 110 kV 13) jest przedsięwzięciem mogącym znacząco oddziaływać na środowisko. Skoro „potencjalnie”, to jako takie wymaga przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko, ale tylko wtedy, jeśli tak postanowi organ właściwy do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, który to organ przed postanowieniem musi się zapoznać z kartą informacyjną przedsięwzięcia, opracowaną i dostarczoną przez zainteresowanego zgodnie z art. 62a ww. ustawy. W szczególności za montaż oddziałujący na środowisko mogą być uznane prace będące poawaryjną odbudową NLE o napięciu znamionowym nie mniejszym niż 110kV, tj. takie prace jak w cytowanym przypadku. Czyli, w świetle powyższego, ww. prace dosłownie mogą wymagać decyzji o pozwoleniu na budowę. Jednak w chwili stwierdzenia awarii nie wiadomo jeszcze, że/czy jej usuwanie nie będzie wymagało pozwolenia na budowę. To rozstrzygnie dopiero ww. organ w postępowaniu administracyjnym, co próbowano tu przedstawić.
Zauważmy, że wykonawca nic o postępowaniu „środowiskowym” nie napisał. Przeciwnie, szczycił się szybkością usunięcia awarii. Stąd wniosek, że żadnego postępowania administracyjnego nie przeprowadzono. Zatem z cytowanych czynności wykonawcy wynika, że najprawdopodobniej w swoim działaniu kierował się tylko postanowieniami Prawa energetycznego, czyli NLE odbudował najszybciej jak się dało, nie oglądając się na pozostałe przepisy.
Podsumujmy wątek: analizując postanowienia Prawa budowlanego i ustawy „środowiskowej”, tylko te odnoszące się do przykładowego przypadku, natrafiono na cztery sytuacje wymagające dociekania, z czym tak naprawdę mamy do czynienia.
Dobrnięto do niejednoznacznych, uznaniowych rozstrzygnięć, sprzecznych z postanowieniami ustawy Prawo energetyczne. Bo według obu omawianych ustaw nie można przystąpić do odbudowy awaryjnie uszkodzonej NLE przed zakończeniem długotrwałego, obowiązkowego, administracyjnego:
- postępowania, o którym mowa w rozdziale 7 art. 74–79 – jeśli uznamy, że mamy do czynienia z katastrofą budowlaną;
albo – jeśli uznamy, że nie mamy do czynienia z katastrofą budowlaną: - uzyskiwania decyzji o pozwoleniu na budowę (polegającej na odbudowie uszkodzonej części NLE);
- rozstrzygania, czy przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko nie będzie w tym przypadku wymagane; przy czym nigdy nie można wykluczyć, że organ postanowi o konieczności przeprowadzenia tej oceny. Wówczas również trzeba wystąpić o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę.
Wobec takich wniosków, mając na względzie art. 4 ust 1 ustawy Prawo energetyczne, musimy zapytać: po pierwsze – dlaczego właśnie tak sformułowano omawiane ustawy, szczególnie Prawo budowlane?; po drugie – czy w tym artykule opisano wszystkie wątpliwe zapisy?; po trzecie – jak przedstawione przepisy (i te nieopisane) doprowadzić do jednoznaczności i wzajemnej zgodności?
Najłatwiej odpowiedzieć na pytanie drugie. Nie. Tutaj opisano tylko przepisy wiążące się z cytowanym przykładem, tj. z odbudową awaryjnie uszkodzonej NLE. O kolejnych jest artykuł14), lecz to wszystko nie wyczerpuje tematu. Odpowiedź na pytanie pierwsze właściwie wynika już z tego, co dotąd powiedziano, i jest krótka: ustawę Prawo budowlane pisano, mając na uwadze tylko obiekty kubaturowe, a uzupełniono o obiekty liniowe byle jak albo wcale. Takie stwierdzenie wymaga jednak szerszego uzasadnienia, jak poniżej oraz w artykule14). Dopiero wszystkie te informacje pełniej umotywują odpowiedź na pytanie pierwsze i przygotują do odpowiedzi na pytanie trzecie.
Zobaczyliśmy już, że stosowanie ustawy Prawo budowlane do budownictwa liniowego prowadzi do wielu paradoksów. Również takich jak zrównanie zmiany powierzchni zabudowy polegającej na „dostosowaniu rozstawu fundamentów” dla potrzeb innego słupa kratowego, ze zmianą powierzchni zabudowy obiektem kubaturowym; są objęte tą samą definicją i skutki prawne pozostają jednakowe. Odnośnie ww. paradoksu: jest całkowicie oczywiste, że zmiana obiektu kubaturowego skutkująca zmianą powierzchni zabudowy wymaga gruntownej zmiany projektu tego obiektu. W takim przypadku wymóg uzyskania ponownej decyzji o pozwoleniu na budowę wydaje się w pełni uzasadniony. A dlaczego przedmiotowa adaptacja rozstawu fundamentów nie wymaga zmiany projektu NLE, choć zmieniła się powierzchnia zabudowy, prześledźmy na przykładzie. Jednotorowe linie napowietrzne 110 kV budowano w latach 70. ubiegłego wieku na słupach serii S2415), a w latach 80. i w pierwszej połowie lat 90. – na słupach serii B216). Najpowszechniej stosowany słup serii S24, P+2,5 (masa: 1560 kg), miał punkt zawieszenia izolacji najniższego przewodu na wysokości h = 18,3 m, a wymiary podstawy 3,46x2,47 m (powierzchnia zabudowy to 8,55 m2). Zamienny (przykładowo) słup z serii B2 to P+5 (masa: 1670 kg), gdzie h = 19 m, a wymiary podstawy: 3,45x2,37 m (powierzchnia zabudowy to 8,18 m2). Do przykładu przyjęto słup B2P+5, bo wymiar „h” nie może być mniejszy niż 18,3 m, lecz najlepiej nieco większy – z uwagi na postępującą w czasie reologię (pełzanie) przewodów istniejących. Tutaj powierzchnia zabudowy zmalała o 0,37 m2. Podobną tendencję byłoby widać w przypadku zastosowania słupa EB24Ps2+2,5, zaprojektowanego w roku 2011 (h = 19,5 m, wymiary podstawy 3,29x2,37 m), gdzie powierzchnia zabudowy to 7,80 m2, czyli byłaby mniejsza o 0,75 m2. Choć często się zdarza, że zmieniona powierzchnia zabudowy bywa większa, szczególnie wtedy, gdy z różnych względów w miejsce słupa przelotowego trzeba wstawić słup odporowy. Ale dlaczego nie potrzeba zmieniać projektu NLE? Rozstrzygają: ustawowy „charakterystyczny parametr” liniowy, jakim według Prawa budowlanego jest długość17), który nie uległ zmianie, zasady projektowania NLE oraz kolejne fakty. Rozwiązania technicznego nie zmieniono, nadal to stalowa konstrukcja wsporcza, ustawiona na istniejących fundamentach prefabrykowanych, w tym samym miejscu NLE. Tutaj zmiana powierzchni zabudowy, w odróżnieniu od obiektu kubaturowego, nie powoduje konsekwencji formalno-technicznych18). Jedynym formalizmem może tu być zgłoszenie służbom geodezyjnym, że obrys słupa uległ zmniejszeniu/zwiększeniu. Toteż dla cytowanego przypadku ustawowy wynikowy wymóg uzyskania ponownego pozwolenia na budowę wydaje się całkowicie błędny. Natomiast wyprzedzająco należy stwierdzić, że w pełni zasadne będzie wprowadzenie wymogu czynnego udziału projektanta w całości prac składających się na doprowadzenie NLE do sprawności, oraz prowadzenie przez niego oraz przez kierownika budowy „dziennika odbudowy poawaryjnej”, dostarczonego przez właściciela NLE. Zauważmy jeszcze: wyodrębnienie pojęcia odbudowy do osobnej definicji, z dopuszczeniem zmiany powierzchni zabudowanej słupami NLE, być może mogło w opisywanej sytuacji pomóc, gdyby nie to, że problemy ze zmianą powierzchni zabudowy przenoszą nas do kolejnych ustaw, co będzie przedstawione w dalszej części artykułu.
Przykładem kolejnych niekonsekwencji jest sposób dopisania punktu 3a17) do art. 3 oraz wprowadzenia art. 31a ust. 1 do ustawy Prawo budowlane. Zostały one wprowadzone Ustawą z dnia 10 grudnia 2020 r. o zmianie niektórych ustaw wspierających rozwój mieszkalnictwa (Dz.U. 2021 poz. 11 art. 6 pkt 1 i 7), lecz ustawodawcy zabrakło determinacji w korelowaniu z nimi pozostałych zapisów ustawy Prawo budowlane. Odnośnie do pkt 3a, nie dokonano tego w kolejnym punkcie, tj. w 7a, gdzie nadal czytamy o przebudowie, że „należy przez to rozumieć wykonywanie robót budowlanych, w wyniku których następuje zmiana parametrów użytkowych lub technicznych istniejącego obiektu budowlanego, z wyjątkiem charakterystycznych parametrów, jak: kubatura, powierzchnia zabudowy, wysokość, długość, szerokość bądź liczba kondygnacji; w przypadku dróg są dopuszczalne zmiany charakterystycznych parametrów w zakresie niewymagającym zmiany granic pasa drogowego”. Z analizy punktu 7a pod kątem treści punktu 3a17) wynika: wyjątek uczyniony dla dróg oznacza, że pozostałych obiektów liniowych, w tym NLE, postanowienia punktu 7a dotyczą w całości. Między innymi dlatego omawiane prace, obejmujące zmianę powierzchni zabudowy, nie są przebudową. A patrząc szerzej, np. przebudowa jednotorowej NLE na dwutorową dlatego nie może być „przebudową”, choć takie działanie spełnia warunek zmiany parametru użytkowego – wzrasta przesył energii; bo słupy będą miały inny rozstaw, więc zmieni się powierzchnia zabudowy. Dla NLE widać potrzebę wprowadzenia kolejnego wyjątku do punktu 7a.
Spójrzmy jeszcze na rażącą sprzeczność ww. art. 31a ust. 1 z art. 75 ust. 1 pkt 2. Art. 31a ust. 1 stanowi, że: „Roboty zabezpieczające i rozbiórkowe można rozpocząć przed uzyskaniem decyzji (…), jeśli mają one na celu usunięcie bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa ludzi lub mienia”. Odnosząc ten zapis do NLE, należy zauważyć, że opadłe przewody mogą spoczywać na krzyżowanych obiektach takich jak drogi, inne NLE, trakcja kolejowa itp., lub niebezpiecznie nisko zwisać, stwarzając ww. zagrożenie, więc należy je z tych miejsc niezwłocznie usunąć, zabezpieczając jednocześnie miejsce awarii przed jej rozszerzeniem, tj. uszkodzeniem kolejnych słupów. Art. 75 ust. 1 pkt 2 stanowi, że [właściciel jest zobowiązany] „zabezpieczyć miejsce katastrofy przed zmianami uniemożliwiającymi prowadzenie postępowania, o którym mowa w art. 74”.19) Choć art. 31a dotyczy przede wszystkim rozbiórek, to z braku innych postanowień dotyczących robót zabezpieczających oraz braku zdefiniowania tych robót w art. 3, powinien mieć tu zastosowanie, a oba powyższe przepisy sobie zaprzeczają. Bowiem usuwając wyżej opisane zagrożenie i zabezpieczając miejsce awarii przed jej rozszerzeniem, w przypadku NLE wprowadzamy zmiany, które mogą być zinterpretowane jako ograniczające bądź uniemożliwiające przeprowadzenie ww. postępowania.
Nawiązując do sygnalizowanej migracji problemu zmiany powierzchni zabudowy do innych ustaw, w pierwszej kolejności zauważmy, że NLE, poza nielicznymi odcinkami, są sytuowane na gruntach niebędących własnością inwestora. Jest to kluczowa różnica w odniesieniu do obiektów kubaturowych, które są w zasadzie zawsze wznoszone na gruncie będącym własnością inwestora. Prawo do dysponowania terenem na cele budowlane20), tutaj zajmowanym przez konstrukcje wsporcze linii, jest pozyskiwane przez inwestora zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami21), ale grunt pozostaje własnością dotychczasowego posiadacza. I jeśli do usunięcia awarii potrzebne jest „dostosowanie rozstawu fundamentu do nowego słupa”, to pojawiają się problemy: formalno-prawny i czasowy. Mianowicie posiadacz gruntu pod słup może nie wyrazić zgody na powiększenie zajętego obszaru, ponadto ten właściciel lub posiadacze innych gruntów mogą się nie zgadzać na dojazd do miejsca awarii. Wtedy niezbędne staje się przeprowadzenie postępowania w trybie art. 124b tej ustawy, zakończone wydaniem decyzji zobowiązującej do udostępnienia. Chociaż tej decyzji nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności, to czas uzyskania tego prawa również nie przystaje do ww. obowiązków wynikających z ustawy Prawo energetyczne. Z powyższym ściśle się wiąże kwestia trwałego wyłączenia z produkcji gruntów rolnych i leśnych zajętych pod słupy NLE22), ujęta w ustawie z dnia 3 lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych (Dz.U. 2024 poz. 82). Stosowna decyzja administracyjna w tej sprawie jest wydawana przed uzyskaniem pozwolenia na budowę23) i wiąże się z wniesieniem opłaty określonej w tej decyzji przed podjęciem jakichkolwiek czynności. Zmiana powierzchni zabudowy wynikająca z „dostosowania rozstawu fundamentu do nowego słupa” wymaga więc poprzedzającego uzyskania decyzji zezwalającej na takie prace. Wymaga również czasu na dopełnienie związanych z tą decyzją procedur administracyjnych i dokonania opłat. A cytowany przypadek powrotu gruntów do produkcji wcale nie jest w tej ustawie opisany.
Przedstawione uzasadnianie miało być przygotowaniem do odpowiedzi na pytanie trzecie: jak poprawić opisywane przepisy. Ale przed udzieleniem odpowiedzi należy jeszcze zdać sobie sprawę z tego, że odpowiedzialny inżynier budownictwa, a kierownik budowy usuwający awarię infrastruktury krytycznej powinien taki być, musi mieć możliwość natychmiastowego działania, zgodnego z jasnymi, precyzyjnie wyrażonymi przepisami, niepozostawiającymi cienia wątpliwości interpretacyjnych, pozbawionymi niedomówień czy domysłów. Chodzi przecież o bezpośredni interes gospodarczy i społeczny. Dlatego właśnie nie można akceptować istniejącego stanu przepisów prawa, bo – jak widzimy – to istna stajnia Augiasza.
Zatem jak poprawić omawiane ustawy? W pierwszym odruchu zwykle myślimy, by istniejące przepisy przeredagować, a sprzeczności pousuwać. Lecz po bezustannych poprawkach Prawa budowlanego i pozostałych ustaw widać, że nie tędy droga. Jedyny – radykalny, lecz skuteczny – sposób to wyodrębnienie z ustaw i rozporządzeń wszystkiego, co dotyczy obiektów liniowych przesyłających energię i zebranie w jednym akcie prawa. Wyodrębnianie powinno obejmować ich budowę, rozbudowę, przebudowę, odbudowę, również poawaryjną, remont, rozbiórkę oraz eksploatację, koniecznie obejmującą adekwatne przeglądy okresowe! Przy czym postępowanie przy usuwaniu awarii musi być skorelowane z wymogami Prawa energetycznego. A przy redagowaniu prawnicy powinni wyłącznie wspierać inżynierów, szczególnie werbalnie, również w wyrażaniu zasad wypracowanych w praktyce poszczególnych branż budownictwa. Inaczej wyjdzie jak zawsze.
Przykładem wspomnianych zasad jest np. to, że wszystkie izolatory biorące bezpośredni udział24) w awarii NLE należy bezwzględnie wymieniać na nowe, nawet jeśli nie zostały w sposób widoczny uszkodzone. W przepisach prawa, szczególnie jeśli dotyczą obiektów infrastruktury krytycznej, porządek musi być inżynierski. Bo jak wygląda porządek prawniczy – widzimy.
Na początku drugiej części artykułu, omawiającej niektóre aspekty organizacyjne oraz techniczne usuwania cytowanej awarii, należy pogratulować wykonawcy sprawności w działaniu. Szczególnie operatywności organizacyjnej, na którą złożyło się: dowiezienie potrzebnych materiałów, przerzucenie na nowe miejsce pracy pojazdów, sprzętu budowlanego i niezbędnych urządzeń oraz brygad montujących: fundamenty, słupy, przewody, uziemienia oraz spawających i mierzących tłumienności włókien światłowodowych; wszystkie wymienione tu zespoły wraz z narzędziami i wyposażeniem.
Wracając do organizacji i techniki usuwania awarii oraz nawiązując do felietonu , należy na wstępie przypomnieć cel niniejszej wypowiedzi.
Wcześniej skupiono się na niedoskonałościach przepisów prawa normujących poawaryjną odbudowę obiektu infrastruktury krytycznej, jaką jest NLE, proponując sposób ich zreformowania.
W tej części artykułu analiza procesu usuwania awarii ma pokazać mankamenty postępowania właściciela NLE oraz wykonawcy i wskazać przyczyny stanu istniejącego.
Z cytatu dowiadujemy się przede wszystkim, że właściciel linii nie był przygotowany na okoliczność awarii. Poszukiwanie potencjalnego wykonawcy rozpoczął dopiero po jej zaistnieniu. Znalazł firmę, lecz tylko dlatego chętną do usunięcia awarii, że przypadkiem dysponowała potrzebnymi materiałami, mogła sobie pozwolić na przerwę w realizacji bieżących zadań umownych, a ponadto działała w niewielkiej odległości od miejsca zdarzenia, czyli mogła szybko dojechać. Należy zadać retoryczne pytanie: a gdyby takiej firmy nie znalazł?
Cytowana relacja potwierdza tezę z felietonu25), że operatorzy NLE na poziomie napięć 110 kV faktycznie nie dysponują własnymi służbami naprawczymi i nie posiadają odpowiedniej rezerwy materiałowej26). Trzeba przy tym zauważyć: gdyby awaria była typowa dla linii, tj. rozległa, czyli obejmująca większą liczbę połamanych słupów, to czas niezbędny na jej usunięcie byłby wielokrotnie dłuższy, a w przypadku występowania fundamentów innych niż prefabrykowane, jeszcze bardziej. Czy przy awariach rozległych, zaistniałych na kilku liniach jednocześnie, mogłoby się okazać, że „potencjalnie dyspozycyjne” grono firm wykonawczych jest niewystarczające lub nie mogą one odstąpić od realizacji bieżących umów, a potrzebne ilości materiałów są nieosiągalne „na cito”? Tak, to niestety bardzo prawdopodobne. Lecz tak jest od lat i „jakoś” się udaje, choć zazwyczaj bywa, że do czasu. A co, jeśli ten czas właśnie nastaje?
Wnioski z tego wątku są takie, że operatorzy NLE na poziomie napięć 110 kV faktycznie na potrzeby awarii takiej jak opisana nie dysponują własnymi służbami naprawczymi i nie posiadają odpowiedniej rezerwy materiałowej. Ponadto, skoro to oferent/wykonawca został zapytany o zakres robót niezbędnych do przywrócenia linii do pracy, to znaczy, że właściciel nie miał w tej kwestii rozeznania. I nic w tym dziwnego: skoro samodzielnie nie prowadzi takich robót, to nie dysponuje pracownikami technicznymi potrafiącymi ocenić niezbędny zakres odbudowy. Ani go zweryfikować.
Wydaje się, że zwrócenie uwagi na opisane sytuacje powinno zainicjować zmianę podejścia właścicieli NLE do zagadnienia usuwania awarii linii WN i NN.
Kontynuując analizę zacytowanego opisu, spójrzmy teraz na postępowanie wykonawcy. Reakcją na zapytanie był rekonesans w terenie i – co należy przypuszczać – rozpoznanie, czy jest w posiadaniu materiałów potrzebnych do naprawy oraz czy w pobliżu dysponuje wystarczającą liczbą niezbędnych brygad, ilością sprzętu i transportu. Wyszło na to, że dysponował potrzebnymi siłami i środkami oraz mógł przerwać bieżące roboty, zatem skalkulował koszty i ofertę złożył. Nie należy się łudzić: w innym przypadku nie podjąłby się tego zadania. Bo, co tu jest kluczowe, nie miał takiego obowiązku.
W tym miejscu należy przypomnieć, że dawniej państwowe zakłady wykonawcze były zobowiązane do usuwania awarii NLE, przy czym tym obowiązkiem były objęte wszystkie, bez wyjątku, bo wtedy stanowiły jedno przedsiębiorstwo, wielozakładowe. I musiały współdziałać w razie potrzeby, choćby dostarczając materiały, najczęściej słupy, niezbędne do usunięcia awarii.
Następnie wykonawca informuje, że usunął awarię w 36 godzin. Trzeba jednak uwzględnić, że przygotowania w różnej formie rozpoczęły się już w trakcie wizji lokalnej i niewątpliwie trwały do chwili uzyskania zlecenia. Brygady zapewne też nie miały daleko, a ponadto oczekując na zlecenie, przygotowywały się do przejazdu na miejsce awarii. Należy przyjąć, że 36 godzin to czas pomiędzy odebraniem placu budowy a chwilą przekazania linii pod załączenie.
Na marginesie warto wspomnieć, że dawniej na NLE przepisy BHP zabraniały pracy po zmroku; ta zasada obowiązywała również przy usuwaniu awarii. Można przypuszczać, że zapewne postęp techniki świetlnej to zmienił. Chyba.
Analizując dalsze zapisy wykonawcy, zwróćmy uwagę na bardzo istotną informację, mianowicie, że „dostosowano rozstaw fundamentów do nowego słupa”. Z tego m.in. wynika, że ani właściciel26) ani wykonawca nie dysponowali słupami zastosowanymi na przedmiotowej linii, zapewne nie były one również dostępne na rynku. Stąd akceptacja zabudowania konstrukcji z innej serii słupów – takiej, jaką aktualnie dysponował ten przypadkowy wykonawca. W konsekwencji rozkopano stanowisko fundamentowe, dostosowując rozstaw istniejących prefabrykatów betonowych do układu kotew nowego słupa. Tajemnicą poliszynela pozostaje, czy przy kierowniku budowy działał projektant weryfikujący wprowadzoną zmianę; korekta rozstawu wymaga bowiem uprzedniego sprawdzenia, jak zmienione obciążenia są przenoszone na grunt poprzez fundamenty prefabrykowane18), przy uwzględnieniu miejscowych warunków geologicznych. Czyli potrzebne były badania, tj. odwiert i analiza geologiczna. Tak powinno być, bo w „bagiennym terenie leśnym” zmiana rozstawu najczęściej wymaga uzupełnienia wymiany gruntu, na którym w wykopie spoczywały – i mają spocząć – przesunięte, istniejące prefabrykowane stopy fundamentowe. Zatem pozostaje przyjąć, że zmiana rozstawu była nikła oraz że nie zaistniała potrzeba zmiany gabarytów fundamentów prefabrykowanych, w szczególności nie zaistniała potrzeba korekty powierzchni podstawy stopy fundamentowej.
Z relacji wykonawcy, szczególnie dotyczącej „dostosowania rozstawu fundamentów do nowego słupa”, wynika wspomniany już wcześniej, kluczowy wniosek: porządkując przepisy kodyfikujące usuwanie awarii NLE w pełni zasadne będzie wprowadzenie wymogu czynnego udziału projektanta w całości prac składających się na doprowadzenie NLE do sprawności, oraz prowadzenia przez niego oraz przez kierownika budowy „dziennika odbudowy poawaryjnej”, dostarczonego przez właściciela NLE.
Pozostałe wnioski umieszczono pod koniec artykułu, bo jeszcze jedno zwraca uwagę. Jak już wspomniano, wykonawca podkreślał, że przedmiotowa awaria, wywołana drzewami przewracającymi się na przewody NLE, miała miejsce w „bagiennym terenie leśnym”.
Powtarzające się awarie, takie jak opisana, spowodowały, że jeden z zakładów energetycznych zwrócił się 19 grudnia 1997 r. m.in. do „Energoprojektu Poznań” z sugestią, by zaradzić tej sytuacji. Rozwiązanie, które wówczas zaproponowano, zostało przebadane w Instytucie Energetyki w Morach, a następnie wdrożone do stosowania. Tym rozwiązaniem jest „uchwyt przelotowy wahliwy wyczepowy”, statycznie podtrzymujący przewód fazowy pod izolatorem zawieszonym na ramieniu słupa. Nadal figuruje w katalogu osprzętu sieciowego firmy PLP Poland (Belos) S.A. (rys. 1.).
Zastosowanie tego uchwytu sprawia, że obciążone drzewem lub zerwane z innych przyczyn przewody wspólnie z uchwytami wyczepiają się spod izolatorów wiszących i opadają na ziemię, chroniąc w ten sposób ramiona i słupy przed połamaniem. Gdyby uchwyty wyczepowe zastosowano na przedmiotowej linii, odpowiednio w tym celu zaprojektowanej, to usuwanie awarii ograniczyłoby się do naprawy przewodów i ponownego ich podwieszenia.
Uchwyty wyczepowe zastosowano wówczas m.in. na istniejącej już wtedy NLE 110 kV relacji Borki – Pokój – Namysłów, na jej odcinku przebiegającym przez zalesione tereny podmokłe, gdzie bardzo często padające drzewa powodowały liczne awarie. Po zamontowaniu, do czasu przebudowy tej linii, uchwyty wyczepowe każdorazowo skutecznie chroniły ramiona i słupy przed połamaniem.
Nasuwa się pytanie: dlaczego nie skorzystano z tego rozwiązania, budując przedmiotową linię? Uchwyty przelotowe wahliwe wyczepowe są dostępne na rynku od roku 1999. Faktem jest, że nie mogą być stosowane bezkrytycznie – wymagają analizy projektowej polegającej na sprawdzeniu możliwości ich zastosowania na każdym poszczególnym słupie. Tym niemniej na terenach względnie płaskich, a obszary podmokłe takie są, przy słupach równomiernie rozstawionych, wyrównanych wysokościowo (chodzi o poziom punktów zawieszenia przewodów) i przy braku skrzyżowań, można je stosować. Z cytatu i fotografii nie wynika, by na odcinku objętym awarią występowały jakiekolwiek skrzyżowania. Zatem interesująca byłaby również odpowiedź na kolejne pytanie: czy obecnie, usuwając awarię, uchwyty wyczepowe zastosowano?
Sprawa uchwytu przelotowego wahliwego wyczepowego wiąże się ściśle z tematyką artykułów27) i prowadzi czytelnika do poruszonej w tych artykułach kwestii przeobrażeń zarządzania liniami oraz do skutków tego procesu, szczególnie w obszarze projektowania linii WN i NN. Wskutek tych zmian przestały istnieć Biura Studiów i Projektów Energetycznych „Energoprojekt-Kraków”28) oraz „Energoprojekt-Poznań”, pełniące przez ponad 60 lat wiodącą rolę w branży elektroenergetycznej. Ich miejsce, lecz tylko w zakresie projektowania, zajęło chyba już kilkanaście biur, najczęściej związanych z firmami wykonawczymi. Natomiast nikt nie przejął wszystkich pozostałych obszarów działalności obu tych biur, realizowanych w skali ogólnokrajowej. Mowa tu o opracowywaniu, gromadzeniu, przechowywaniu i udostępnianiu zasobu wiedzy technicznej dotyczącej infrastruktury krytycznej, obejmującym również informacje o przyczynach awarii i działaniach projektowych podejmowanych w celu zapobieżenia im w przyszłości, o zapewnianiu ogólnopolskiej płaszczyzny wymiany informacji poprzez publikacje i konferencje branżowe, również szkoleniowe, opracowywaniu rozwiązań typizacyjnych26) – tak ważnych właśnie w przypadkach awarii, wykonywania prac rozwojowych i studialnych. Obecne biura projektowe pracują tylko na rzecz firm, w ramach których istnieją, a jeśli realizują niektóre z ww. obszarów działania, to tylko na własną rzecz – nie w skali ogólnokrajowej. Zapewne stąd wynika brak wiedzy lub umiejętności bądź obawa stosowania niestandardowych rozwiązań, takich jak przykładowy uchwyt wyczepowy.
Dopowiedzieć należy, że mecenasem pozaprojektowych działań „Energoprojektów”, czyli rozwojowych, szkoleniowych, typizacyjnych, studialnych, oraz prowadzenia zasobu wiedzy technicznej, było właściwe ministerstwo, a właśnie przerwanie finansowania tych działań doprowadziło w końcu do upadku obu biur.
Uwypuklono temat uchwytu przelotowego wahliwego wyczepowego tylko po to, by na jego przykładzie pokazać konsekwencje braku jednostki profesjonalnie kontynuującej działania wymienionych „Energoprojektów” na wskazanych powyżej obszarach.
Konsekwencją w cytowanym przypadku jest to, że zapewne przez brak takiej jednostki projektant linii – tak samo jak kierownik budowy usuwający awarię – nie mieli pojęcia o tym rozwiązaniu, i prawdopodobnie o wielu innych rozwiązaniach i technologiach.
A pozostałe konsekwencje? Niepoliczalne. Wymienić należy choć kilka: odkrywanie na nowo rozwiązań opracowanych już przed laty, poszukiwanie technologii stosowanych już przez poprzednie pokolenia inżynierów, ponowne doświadczanie popełnianych już błędów projektowych czy wykonawczych, tych ostatnich szczególnie. I każde zasługują na odrębny artykuł…
Nieskromnym celem tej wypowiedzi jest zwrócenie uwagi na oba poruszone tematy, by skłonić gremia odpowiedzialne za opisany stan rzeczy do podjęcia odpowiednich działań.
______________________
Przypisy:
1) Dla linii 220 kV i 400 kV ma zastosowanie wycinka poszerzona, tzw. „na padające drzewa”, stąd takie awarie też mają na nich miejsce, ale istotnie rzadziej.
2) https://alterga.com/realizacje/case-study/2022/awaryjne-naprawy-napowietrznych-linii-energetycznych/ [dostęp: 21.09.2025].
3) Skrót „OPGW” oznacza przewód odgromowy skojarzony z włóknami światłowodowymi.
4) W tym miejscu wskazano trzy numery słupów.
5) Ustawa z dnia 10 kwietnia 1997r. Prawo energetyczne Dz. U. z 2024 r. poz. 266 z p. zm. ; wyróżnienia autora.
6) Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane Dz. U. z 2025 r. poz. 418, 1080, odpowiednio: art. 1. i Rozdział 7.
7) Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane Dz. U. z 2025 r. poz. 418, 1080, art. 3 pkt 3a.
8) https://awarie.zut.edu.pl/files/ab2009/referaty/00_referaty_problemowe/10_Paczkowska_T_i_inni_Aspekty_budowlane_katastrofy_energetycznej_w_Rejonie_Szczecinskim.pdf rozdział 9, s. 173 i nast.
9) Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane Dz. U. z 2025 r. poz. 418, 1080, art. 74.
10) Zawsze albo potencjalnie.
11) Dz.U. 2019 poz. 1839 z późn. zm.
12) Podkreślenia i pogrubienia autora
13) Temat artykułu dotyczy pkt 7) z ust. 1: „napowietrzne linie elektroenergetyczne o napięciu znamionowym nie mniejszym niż 110 kV, inne niż wymienione w § 2 ust. 1 pkt 6”, a ten pkt 6 ma brzmienie: „napowietrzne linie elektroenergetyczne o napięciu znamionowym nie mniejszym niż 220 kV i długości nie mniejszej niż 15 km”.
14) „Projekt budowlany formalizmem czy projektem?” „elektro-info” nr 1-2/2022, s. 15–17.
15) Katalog Rozwiązań Typowych nr 35 z lipca 1969 r. (KRT-035).
16) Katalog Rozwiązań Typowych nr 75 z lipca 1977 r. (KRT-075, wydanie II po badaniach wytrzymałościowych).
17) Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane Dz. U. z 2025 r. poz. 418, 1080, art. 3 pkt 3a: [ilekroć w ustawie jest mowa o] „obiekcie liniowym – należy przez to rozumieć obiekt budowlany, którego charakterystycznym parametrem jest długość, w szczególności (…) linia i trakcja elektroenergetyczna”.
18) przyjmując pozytywny wynik sprawdzenia przez projektanta nośności istniejących fundamentów prefabrykowanych przy nowym rozstawie i nowych siłach działających na fundament, przenoszonych przez zamienny słup i pochodzących od tego słupa.
19) Art. 74. Postępowanie wyjaśniające prowadzi właściwy organ nadzoru budowlanego.
20) Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane Dz. U. z 2025 r. poz. 418, 1080, art. 32 ust. 4 pkt 2.
21) Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. 1997 nr 115 poz. 741 z późn. zm.).
22) Zawsze dotyczy to linii o napięciu od 110 kV wzwyż
23) Ustawa z dnia 3 lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych (Dz.U. 2024 poz. 82, art. 11 ust. 1 i 4).
24) Tj. pracujące w obszarze objętym awarią.
25) „O usuwaniu awarii elektroenergetycznych napowietrznych linii 110 kV (WN), 220 kV i 400 kV (NN)”, „elektro.info” nr 6/2024, str. 68–72.
26) Patrz: praca zbiorowa pt. „Napowietrzne linie elektroenergetyczne wysokiego napięcia”, WNT, Warszawa 1973, rozdział 12.3 „Usuwanie uszkodzeń” str. 704: „słupy zastępcze powinny znajdować się na składzie (…), należy rozwijać typizację elementów linii i ograniczać liczbę typów słupów, budując je w dużych seriach”.
27) „Monitorowanie linii wysokiego napięcia”, „elektro.info” nr 9/2021 str. 62–66, „Raz jeszcze o liniach WN w obliczu nowych zagrożeń”, „elektro.info” nr 6/2023 str. 50-54.
28) autor norm PN-../E-05100








