Stowarzyszenia branżowe prowadzą różnego rodzaju akcje mające na celu edukację w zakresie bezpieczeństwa elektrycznego: Stowarzyszenie Elektryków Polskich planuje uruchomienie strony internetowej pt. „Bezpieczna elektryka”, podobne działania prowadzi Stowarzyszenie Polskich Energetyków, które prowadząc akcję uświadamiania na rzecz bezpieczeństwa elektrycznego organizuje szkolenia w zakresie zagrożeń porażeniowych i pożarowych stwarzanych przez urządzenia oraz instalacje elektryczne. Problemowi bezpieczeństwa elektrycznego zostanie też poświęcona kolejna konferencja ELSAF 2011 „Bezpieczeństwo w elektroenergetyce”, która odbędzie się we wrześniu br.
Jednak pomimo szeroko zakrojonych działań w zakresie uświadamiania zagrożeń porażenia prądem elektrycznym, często spotyka się urządzenia elektryczne stwarzające zagrożenia porażeniowe dla obsługi lub przypadkowych osób. Podczas lutowego posiedzenia Centralnego Kolegium Sekcji Instalacji i Urządzeń Elektrycznych SEP poruszony został problem świadectw kwalifikacyjnych. Wszyscy pamiętamy, jak w 2003 roku zostały wprowadzone świadectwa, w których nie określano daty ważności. Po dwóch latach od chwili wprowadzenia tej nowelizacji do zasad zdobywania świadectw kwalifikacyjnych, powrócono do obowiązku składania egzaminu kwalifikacyjnego co pięć lat przed komisją powołaną przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Pomimo to do wielu osób nie dociera, że wszystkie świadectwa kwalifikacyjne wydane bez określania daty ważności straciły ważność 5 maja 2010 roku.
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera! |
W 2009 roku powtórnie wrócił problem wydawania świadectw kwalifikacyjnych bez określania daty ich ważności. W obecnej chwili toczą się rozmowy w Ministerstwie Gospodarki w sprawie ponownego przywrócenia wydawania świadectw kwalifikacyjnych bez określania daty ich ważności. Wydaje się, że główną przyczyną próby wprowadzenia świadectw kwalifikacyjnych bez określania daty ich ważności jest wysoki koszt ich uzyskania, który znacząco wzrósł od stycznia 2011 roku wskutek wprowadzenia podatku VAT do opłaty egzaminacyjnej. Praktyka wykazuje jednak wiele nieprawidłowości w tym zakresie. W myśl obowiązujących przepisów nie ma ograniczeń w zakresie kwalifikacji zawodowych w odniesieniu do osób ubiegających się o świadectwo kwalifikacyjne upoważniające do pracy przy urządzeniach elektrycznych.
Żadne kursy nie zastąpią jednak rzetelnego przygotowania zawodowego, jakie daje szkoła o profilu elektrycznym, a następnie intensywne okresowe szkolenie. Szeregi wykonawców nadal zasila wiele nieodpowiedzialnych osób, kierujących się jedynie minimalizacją kosztów związanych z realizacją zlecenia. Na tle innych państw Unii Europejskiej Polska w tym zakresie zajmuje czołowe miejsce. A przecież nie sztuką jest poszukiwanie winnego po tragedii, ale przede wszystkim zapobieganie wypadkom. Do porażenia prądem elektrycznym dochodzi najczęściej w najmniej spodziewanym momencie. Wykwalifikowanych elektryków często gubi rutyna połączona z bezmyślnością.
Uświadamianie o występujących zagrożeniach okazuje się niewystarczające. Osoby przystępujące do egzaminu kwalifikacyjnego często reprezentują bardzo niski poziom wiedzy, który wynika z braku samokształcenia oraz nagminnego unikania szkoleń. Podczas pracy w Wojskowej Inspekcji Gospodarki Energetycznej, gdzie prowadzono kontrole bezpieczeństwa elektrycznego w jednostkach podległych lub nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej, często byłem świadkiem wielu uchybień w zakresie bezpieczeństwa elektrycznego. Efekty prowadzonych kontroli były często zaskakujące, ale pozwalały uniknąć wielu wypadków. W odniesieniu do jednostek cywilnych podobne zadania należały do obowiązków Państwowej Inspekcji Gospodarki Paliwowo-Energetycznej, zlikwidowanej w 1997 roku. Powołany po jej likwidacji Urząd Regulacji Energetyki nie zajmuje się problemami bezpieczeństwa w elektroenergetyce. Jest to instytucja przeznaczona w głównej mierze do opracowywania regulacji prawnych i nadzorowania przestrzegania Ustawy Prawo energetyczne. W tej chwili w naszym kraju brakuje instytucji kontrolującej stan bezpieczeństwa eksploatowanych urządzeń, sieci oraz instalacji elektrycznych. Wprawdzie zapewnienie bezpieczeństwa pozostaje po stronie właściciela lub zarządcy sieci, urządzeń lub instalacji elektrycznych, to jednak nawet publikowane przez nas zdjęcia dowodzą, jak wiele jest w tym zakresie jeszcze do zrobienia. Zasadnym zatem wydaje się rozszerzenie zakresu działalności Urzędu Regulacji Energetyki lub powołanie niezależnej instytucji kontrolnej, której zadaniem byłoby zapobieganie sytuacjom prezentowanym na zdjęciach.






